EFTTEX '2001


Prezes St.Croix - Paul Schluter prezentuje 9-cio stopowy spinning z serii Avid, przygotowany specjalnie na polski rynek


W klasie wędzisk spinningowych St.Croix nie miał godnej siebie konkurencji


Redington okazał się gwiazdą EFTTEX'u. "Nano Titanium" - taki jest nowy kierunek w konstrukcji muchówek


SNOWBEE stało się jedną z rewelacji targów


... Będzie w sprzedaży w przyszłym roku - mówi o nowym kołowrotku muchowym Paul Shluter z St.Croix


Okuma pokazała ciekawe nowości, m.in. multiplikator do BigGame


W zakresie żyłek i plecionek Sufix był nie do przebicia! Udawadniała to specjalna maszyna badająca odporność na ścieranie


Dzięki temu sympatycznemu dżentelmenowi przeżyliśmy niejedną przygodę z rybą - mistrz Veselinovic (Ugly Duckling)


Przed złowieniem rybę trzeba namierzyć, po złowieniu - zważyć

PROWADZI:
 Michał Sopiński

 Specnumer - EFTTEX 2001 cz. I
 Nr 52 - 31 maja 2001
 Nr 51 - 31 stycznia 2001
 Nr 50 - 29 grudnia
 Nr 49 - 5 grudnia
 Nr 48 - 20 listopada
 Nr 47 - 9 listopada
 Nr 46 - 4 listopada
 Nr 45 - 25 października
 Specnumer - SUM
 Nr 43 - 15 czerwca
 Nr 42 - 1 czerwca
 Nr 41 - 15 maja
 Nr 40 - 3 maja

 ARCHIWUM TW


OPRAWA INTERNETOWA:
Krokus

PROJEKT
Krztysztof Urbankiewicz
 
WYDAWCA:
Krokus Sp. z o.o.
ul. Jaracza 76
90-251 Łódź, POLSKA
Telefon:
+48 42 678-15-90
+48 42 678-15-95
Fax:
+48 42 678-15-99
E-Mail:
biuro@krokus.com.pl
office@krokus.com.pl

Jest w czym wybierać!

II część reportażu z Targów Wędkarskich w Amsterdamie EFTTEX '2001

   W pierwszym odcinku naszej relacji z Amsterdamu mówiliśmy o aktualnych tendencjach w wędkarskim biznesie i o firmach. Teraz czas na to, co dla każdego wędkarza najważniejsze, czyli na omówienie konkretnego sprzętu, konkretnych nowości, jakie zostały zaprezentowane na tegorocznym Efttex-ie.

Wędziska

   Rozpoczynamy tradycyjnie, "po angielsku", czyli od wędzisk. Na targach pokazano praktycznie wszystko, co obecnie ten sektor produkcji sprzętu wędkarskiego ma do zaoferowania. Poczynając od niemal artystycznie dopracowanych muchówek, a skończywszy na najgrubszym kalibrze kijów Big Game mogliśmy dokładnie przyjrzeć się aktualnej ofercie rynkowej i wszystkim nowościom.
   W grupie wędzisk muchowych po raz pierwszy pokazano wyroby oparte na wykorzystaniu nowej generacji kompozytów grafitowych. Amerykański Redington zaprezentował aktualnie najbardziej zaawansowane technologicznie muchówki nazwane "Nano Titanium". Powiem krótko, nie do przebicia! Są to trzyczęściowe wędziska, w których po raz pierwszy wykorzystano żywicę modyfikowaną na poziomie molekularnym. Wprowadzając, właśnie na molekularnym poziomie, cząsteczki tytanu do łańcucha polimerów tworzących żywicę, można było do wytworzenia wędzisk wykorzystać grafit o ultra wysokim module sprężystości. Kije są niesamowite i rzeczywiście odróżniają się od dotychczasowej oferty w tym zakresie. Aktualna cena w detalu - ok. 630$. "Nano Titanium" zdobyło nagrodę Efttex-u za najlepszy produkt w dziedzinie wędzisk.

Ekipa Krokusa w doskonałych humorach po wizycie na stoisku Thomas and Thomas

   Rewelacyjne muchówki zaprezentowała, dotychczas nieznana na tym polu, firma Snowbee. Trzyczęściowe modele "Zirkon", to obecnie sam top w dziedzinie wysokomodułowych, grafitowych muchówek. Są zakontraktowanym wyrobem jednego z najlepszych wytwórców dalekowschodnich, ale zostały opracowane przez wyśmienitych muszkarzy angielskich, którzy przez trzy lata pracowali nad projektem poszczególnych egzemplarzy. Śmiem twierdzić, że są to obecnie najlepsze wędziska jakie mają do zaoferowania angielskie firmy. Uwagę zwracają także bardzo atrakcyjne ceny.
   Skoro mowa o angielskich firmach, czas na Hardy'ego. Andrew Murray i jego koledzy pokazali nowe trzyczęściowe pstrągówki i czteroczęściowe łososiówki w serii "Gem". Szczególnie zachwalano długie łososiówki, lansując je jako znaczący krok do przodu. Trudno mi w tej materii racjonalnie wypowiedzieć się, prawda może wyjść na jaw dopiero na łowisku, ale jako wielki miłośnik tej wyjątkowo zasłużonej dla wędkarstwa światowego firmy muszę przyznać, że byłem rozczarowany widocznym spadkiem jakości wykończenia wędzisk. Dziwne, ale prawdziwe... Czyżby tak zadziałała fuzja z sąsiadem zza miedzy, czyli firmą Greys of Alnwick?
   Za to wyjątkowo pięknie wykończone wędziska można było obejrzeć na stoisku Thomas and Thomas. Prześliczne muchówki, doskonale pracujące podczas wyrzutu (sprawdzaliśmy na polu castingowym), szczególnie przypadły mi do gustu nowe, wieloczęściowe, modele z serii "Vector" oraz kapitalne dwuręczne łososiówki zaprojektowane przy pomocy europejskich specjalistów.
   Mówiąc o wędziskach muchowych nie sposób nie docenić dużego skoku jaki stał się dokonaniem młodych firm skandynawskich. Dostęp do zaawansowanej technologii i dobrych wytwórców sprawił, że takie firmy jak Scierra, Vision, czy Guideline mają w swej ofercie przyzwoite wędziska muchowe, pokrywające w zasadzie wszystkie potrzeby w tym zakresie. I co nie mniej ważne, są to wędziska oferowane po niezwykle przystępnych cenach! Za wyjątkowo udane modele uważam kije z serii "Extreme" proponowane przez Vision, z serii "LPX" szwedzkiej Guideline oraz nowe "SST" duńskiej Scierry. Brawa dla prężnych Skandynawów!
   Bardzo mocnym akcentem imprezy stała się także europejska premiera największej tegorocznej nowości Lamiglasa - muchówek "Titanium". Tytanowy dolnik, reszta z wysokomodułowego grafitu - tak w skrócie można przedstawić nowe muchówki od strony technologicznej. A jak pracują? Sprawdziłem na polu castingowym i powiem tylko tyle, że nie za bardzo chciałem już testowany kij wypuścić z ręki... Henry Lapidos, prezydent korporacji Hirschfeldta, oraz koledzy z Krokusa obiecali solennie, że nowe Lamiglasy niedługo będą także w Polsce.
   Jak widać, z muchówkami sytuacja doskonała, nowości dużo i jest w czym wybierać, a co słychać w naszej narodowej specjalności, czyli w spinningu? Amerykanie znokautowali konkurencję. Paul Schluter, szef St.Croix, zaprezentował trzy nowe wędziska zbudowane specjalnie na zamówienie polskiego rynku, według wskazówek przekazanych przez polskich specjalistów. Dwa kije dziewięciostopowe (2.74 m.) i jeden dłuższy, o długości dziewięć i pół stopy (2.90 m.), wszystkie w serii "Avid". Jak się prezentują? Rzadko używam superlatyw oceniając wędziska spinningowe o długości powyżej 2.60 m. Wynika to z prostego faktu, że skala trudności związana z zaprojektowaniem i wykonaniem takich spinningów niemal skokowo rośnie i praktycznie idealne przykłady są niezmiernie rzadkie. Tym razem jednak należy uchylić kapelusza przed Paulem Schlulerem. Dwa zaprezentowane modele dziewięciostopowych "Avidów", o dopuszczalnej masie wyrzutowej odpowiednio do 3 uncji i 11/4 uncji (21 g. i 35 g.), oceniam jako wzorce spinningów o tej długości!

Dwight Wagoneer jak zwykle z uśmiechem prezentuje wędziska Talona

   Uwagę miłośników spinningu skupił także nowy kij Lamiglasa w prestiżowej serii "Titanium". Tym razem firma pokazała model przeznaczony do jigowania, o długości 9'2". Perełka! Więcej nie powiem, ten kij trzeba po prostu zamówić i iść z nim nad rzekę!
   House of Hardy od dłuższego czasu zapowiadał nowy image firmy. Jedną z oznak zachodzących zmian jest seria spinningów "Perfection". Sześć wędzisk o długościach odpowiednio 7', 8'6", 9'6", dwa dziesięciostopowe i jedno jedenastostopowe. Wszystkie modele są trzyczęściowe. Wykonano je z grafitu o różnej sztywności, w tzw. technologii "multi-modulus". Co jeszcze? Wszystkie kije rozczarowują jakością wykończenia i uzbrojeniem. Smutne to, ale wytwórca z uporem maniaka nie przyjmuje do wiadomości, że zbrojenie delikatnych i czułych blanków olbrzymimi, ciężkimi przelotkami, i jeszcze na dodatek przelotkami o kiepskich pierścieniach, po prostu jest nie na miejscu i jedynie denerwuje spinningistów. No comments...
   Kilka nowych spinningów pokazali także Skandynawowie. Podobały mi się kije proponowane przez Guideline - cała seria wędzisk "LPX" zasługuje na uwagę. Ciekawe akcje, lekkie, przyzwoicie wyważone, starannie wykończone, a ceny też dobre! Interesujące spinningi w przystępnych cenach, adresowane do wędkarzy ceniących dopracowanie i wygodę łowienia, prezentował duński tandem Scierra - Ron Thompson.
   Warto pochwalić także polskie firmy. Po raz pierwszy wędziska prezentowane przez Polaków wzbudziły autentyczne zainteresowanie specjalistów i sporo się o nich mówiło. Chodzi o starannie skompletowane serie popularnych spinningów Robinson, pokazane przez BIS-a, oraz serię "HM" dokładnie studiowaną na stoisku Dragona. W obu przypadkach i zainteresowanie i docenienie autentycznego wysiłku firm zaowocowało konkretami, czyli ciekawymi zamówieniami.
   Kończąc, ten w sumie skrótowy i wyrywkowy, przegląd wędzisk muchowych i spinningowych trzeba wyraźnie zaakcentować jeden wspólny wniosek jaki nasuwa się po obejrzeniu pełnej oferty wszystkich firm - najpraktyczniejszymi, najlepiej sprzedawanymi wędziskami stają się kije wieloczęściowe. To fakt!
   Zwiedzając poszczególne stoiska można było spotkać bardzo dużą iloć wędzisk gruntowych i morskich. W długich tyczkach brylowali Włosi, w wędziskach surfcastingowych Skandynawowie i Anglicy, w modelach do ciężkiego trollingu Amerykanie, a w słodkowodnych gruntówkach (feedery, quivery, denki) Polacy, a dokładnie BIS! Bielska firma pokazała wyjątkowo ciekawą ofertę w tym zakresie i zostało to natychmiast zauważone. Jeszcze raz, brawo!

Kołowrotki


   Mamy prawdziwą rewolucję. I w kołowrotkach muchowych, i w spinningowych. W przypadku kołowrotków muchowych zaobserwować można ofensywę wytwórców europejskich. Skandynawowie umocnili swoją pozycję w tym względzie.
   Pełnym zaskoczeniem okazała się seria nowych kołowrotków pokazana przez St.Croix. Standard Large Arbour, płynny tarczowy hamulec, staranne wykończenie - w sumie przepiękna robota! Nowe kołowrotki ukażą się w sprzedaży w 2002 roku, a ich ceny, uwaga!!!, mają być wyjątkowo przystępne.
   Zdobywcą specjalnej nagrody Targów w dziedzinie kołowrotków okazał się model kołowrotka muchowego "MLA Gold", nowość oferowana przez House of Hardy. Trzeba powiedzieć, że o ile jeli chodzi o wędziska Hardy najlepiej nie wypadł, o tyle w przypadku kołowrotków firma pokazała lwi pazur. Zaprezentowany, po raz pierwszy publicznie, model "Cascapedia" (wytwarzany w limitowanej serii) był bezwzględnie najpiękniejszym kołowrotkiem imprezy, który ma już trwałe miejsce w historii wędkarstwa muchowego.

Kołowrotki ze znaczkiem Redington zasługują na uwagę nie tylko z powodu przystępnych cen


   A co słychać w kołowrotkach spinningowych? Największe wrażenie wywarły oferty takich firm jak Tica, Bando, Okuma i Pure Fishing. Tica pokazała doskonale prezentujące się topowe modele o stałej szpuli "Taurus" oraz multiplikatory "Sculptor" i "Caiman". Widać wyraźnie, że amerykańska "kasa" i japońska technologia realizowane na gruncie południowych Chin, celują wysoko. Oferta firmy Tica jest tak szeroka, a jednocześnie topowe produkty tak zaawansowane technicznie, że konkluzja nasuwa się jedna: szykuje się mocne przegrupowanie w czołówce producentów kołowrotków.
   Bardzo dojrzałą ofertę przygotowali Koreańczycy z firmy Bando. Obok ciekawych, zupełnie nowych, modeli Banax-ów, awizowanych na rok przyszły, zaprezentowali jeszcze lepiej dopracowane i usprawnione modele z serii już znanych. Między innymi, wyjątkowo pochlebne opinie specjalistów zbierały wszystkie kołowrotki wytwarzane przez firmę w metalu, z serią "Zeus" na czele.
   Na pewno rewelacją targów okazała się Okuma. Znamy tą firmę doskonale, głównie jako producenta popularnych, solidnie wykonywanych, kołowrotków spinningowych, ale w tym roku Okuma zaprezentowała się dużo szerzej i bardzo ciekawie. Pokazano m.in. elegancką serię kołowrotków o stałej szpuli "Metalica", rewelację rynku amerykańskiego - kołowrotki muchowe "Integrity" oraz przepiękne multiplikatory do połowów morskich. Bardzo interesująca oferta.
   Pure Fishing pokazało nowe kołowrotki Mitchell'a oraz serie nowych multiplikatorów ABU. Mitchell zmienia swój image, nawiązując do tradycji i kształtów znanych z dawnych modeli. Na pewno kołowrotki te zdobędą uznanie wędkarzy, po prostu widać w nich wyraźny styl. Ciekawie prezentował się najnowszy multiplikator ABU Morrum - model "SX Mag". Ładny kołowrotek wykonany ze stopów duralu i magnezu, ultralekki, z magnetycznym hamulcem i fantastycznie obracającą się szpulą. Brawa obserwatorów zebrał przygotowany na przyszły sezon nowy model multiplikatora ABU Eon - wprawiona palcem w ruch szpula obracała się, z zegarkiem w ręku, ponad 3 minuty!
   Dla europejskich wędkarzy morskich największą atrakcją były po raz pierwszy zaprezentowane na naszym kontynencie multiplikatory amerykańskiej firmy Accurate. "Platinium" i "Boss" - to dwie serie kołowrotków, od których trudno oderwać wzrok. Ceny? W detalu, od 300 $ do 2000$. Wyjątkowo piękna robota.

   Żyłki, plecionki, linki


   Jak już wspomniałem w I części reportażu, nie do przebicia okazał się Sufix. Z nowości jakie zaprezentowała firma uwagę zwracała nowa super żyłka "XL" oraz specjalistyczne plecionki, adresowane do różnych technik połowów, zarówno gruntowych jak i na sztuczne przynęty. Plecionki dla karpiarzy, do surfcastingu, do łowów spławikowych, do spinningowania przy użyciu multiplikatora. Plecionki tradycyjne, o splocie luźnym i cisłym, "zgrzewki", pokrywane specjalną warstwą zmniejszającą opór tarcia, fluoryzujące na różne kolory. Olbrzymie bogactwo wyboru.
   W ofercie Strena uwagę zwracały żyłki o zmniejszonej rozciągliwości oraz żyłki specjalnie dostosowane do długotrwałego łowienia w morzu. Interesująco prezentował się także zestaw przyponów muchowych, adresowanych do różnorodnych sposobów połowu.
   Na pewno ciekawostką stał się fakt, że żyłkami zainteresował się super gigant Rapala. W tym roku Rapala wprowadza na rynek dwa rodzaje doskonałych żyłek: "Finesse" i "Tough". "Finesse" jest żyłką opracowaną do wykonywania bardzo dalekich rzutów - charakteryzuje się wyjątkowo małą pamięcią, gładkością powierzchni oraz kapitalną wytrzymałością na węźle. Z kolei "Tough" to produkt odporny na ścieranie, żyłka przeznaczona do spinningowania w trudnych warunkach, pośród kamieni, ostrych skał i innych przeszkód dennych.
   Zwycięzcą rewii linek muchowych, przy nieobecności Scientific Anglers, okazała się angielska firma Snowbee. Produkowane przez Anglików linki w serii "Prestige", pływające, pośrednie i wolno tonące, to chyba obecnie produkt numer 1 na świecie! Może nieelegancko wygłaszać takie opinie w sytuacji, gdy nieobecny był dotychczasowy lider - Scientific Anglers - ale gotów jestem twardo bronić swego zdania... W każdym razie w konfrontacji ze wszystkimi innymi, dostępnymi podczas imprezy, na polu castingowym linki "Prestige" wypadły najlepiej. Bez pamięci i bez oporu - tak lapidarnie można je scharakteryzować.

   Przynęty, ubrania, akcesoria


   W przynętach rewolucji nie ma, ale postęp jest olbrzymi i jedynie najsilniejsi, ci co mają do zaoferowania autentycznie skuteczne wzory zostają na placu boju. W przypadku woblerów czołówkę światową, przede wszystkim pod względem skuteczności na łowisku, tworzą tak naprawdę trzy firmy: Rapala, Salmo i Ugly Duckling.
   Rapala zaprezentowała następujące nowości: dzielonego Shad Rapa (Jointed Shad Rap), Long Cast Minnow, Skitter Walk, Husky Jerk w holograficznym ubarwieniu, Jointed Floating w nowych kolorach oraz pięciocentymetrowy model Tail Dancer. Jako spinningista, który zęby zjadł na Rapalach ze szczególną nadzieją przyjąłem dzielone Shad Rapy. Stawiam zakład, to są 100 procentowe pewniaki na szczupaki i sandacze! Również wersja pięciocentymetrowego Tail Dancer'a obiecuje wiele niespodzianek. Ciekawostką od strony wykonania jest nowa seria Long Cast Minnow - wewnątrz woblera znajduje się przesuwne dociążenie, które podczas rzutu przesuwa się do tyłu przynęty, za przy prowadzeniu w wodzie ustawia się w części przedniej.
   Nowych modeli Salmo nie będę szczegółowo omawiał ze zrozumiałych względów. Powiem jedynie, że w zasadzie wszystkie oferowane modele zostały ostatnio przerobione, usprawnione, dopracowane. Autentyczną sensację pośród europejskich i amerykańskich łowców szczupaków wzbudził "Fatso Jerk". Bert Rozemayer, holenderski łowca okazów, złowił już na "Fatso" kilkanaście sztuk ponad dzięsięć kilo!

Biżuteria dla wędkarza?


   Wielką frajdę sprawiło mi spotkanie z mistrzem Veselinovicem, czyli twórcą znakomitych woblerów Ugly Duckling. Już od pierwszej chwili dosłownie czuje się, że jest to nieprzeciętna osobowość - i doskonały wędkarz i niesamowicie utalentowany człowiek. Oferta Ugly Duckling uległa istotnym przeobrażeniom. Wszystkie modele dopracowano jeszcze bardziej zarówno pod względem kształtu jak i kolorystyki. Rozbudowano serie woblerów dzielonych oraz szerzej wprowadzono duże modele szczupakowe. Z powodzeniem wykorzystano możliwości tkwiące w holograficznej oprawie kolorów. Świetna oferta.
   Olbrzymią liczbę różnych woblerów pokazały firmy amerykańskie. Były tam i oryginalne modele wytwarzane w Stanach i bardzo dużo "mutacji" Yo-Zuri. Pewną wspólną cechą łączącą wszystkie pokazywane wzory było natomiast wykorzystywanie holografii.
   Holografia została także przejęta przez wytwórców miękkich przynęt, którzy nanosząc nową kolorystykę na stare wzorce kształtów skutecznie powiększają swą rynkową ofertę. Wśród olbrzymiego bogactwa "gum" największe zainteresowanie wzbudzały hybrydy, czyli połączenie woblera (tak naprawdę steru) z miękkim korpusem. Mnie najbardziej przypadły do gustu nowe "gumy" ze sterami oferowane przez francuskiego wytwórcę Delalande. Zresztą włanie model miękkiego okonia ze sterem, firmy Delalande, został nagrodzony w kategorii najlepszych przynęt.
   Rozwój kolorystyki był także największym wyróżnikiem błystek wahadłowych i obrotowych. W doborowym towarzystwie najlepszych światowych wytwórców doskonale zaprezentowali się Polacy - Spinex i HRT.
Najciekawsze muchy pokazywali Anglicy

   Jeli chodzi o sztuczne muchy, zdecydowany prym wiedli Anglicy. Moim ulubieńcem jest firma Fulling Mill. Uważam, ze aktualnie jest to najlepszy wytwórca tego rodzaju przynęt.
   Doskonale zaprezentowali się wytwórcy rozmaitych akcesoriów wędkarskich. Z wyjątkowo szerokiej oferty uwagę przykuwały wyroby pokazane przez angielską firmę Reuben Heaton oraz przez... Rapalę. Reuben Heaton zaprezentował kolekcję wag wędkarskich, termometrów (do pomiaru na zmiennych głębokociach) oraz głębokościomierzy - bardzo przydatne akcesoria, które w zasadzie szybko doceni każdy wędkarz. Z kolei Rapala, obok tradycyjnie już eksponowanych fińskich noży, wprowadza na rynek doskonale zaprojektowane wagi wędkarskie, elektryczną ostrzałkę haków i kotwic oraz wędkarską miarkę. Wszystko elegancko wykonane i bardzo funkcjonalne.
   Bardzo mocną stroną amsterdamskiej imprezy okazały się ubrania wędkarskie. Przepiękną kolekcję "oddychających" ubiorów pokazał, tradycyjnie już, Hodgman. Dobre jakościowo ubrania oglądać można było również na stoiskach takich firm jak Vision (Geoff Andersson), Scierra, Redington. Stetson zaimponował niebywałą kolekcją kapeluszy. Doskonałe okulary polaryzująco-ochronne zaprezentowały tacy wytwórcy jak Action Optics, Optix, Aqua.

   Reasumując, targi Efttex '2001 okazały się imprezą wyjątkowo udaną, ciekawą obfitującą w nowości. Teraz wypada nam tylko czekać, kiedy wszystkie perełki znajdą się na sklepowych półkach i do zobaczenia za rok w Mediolanie!

Piotr Sierputowski

©1999-2001 Wszelkie prawa zastrzeżone dla Krokus Sp. z o.o.
Teksty, rysunki i zdjęcia powierzone przez autorów do publikacji wyłącznie na tych stronach internetowych

Fatal error: Call to undefined function virtual() in /home/services/httpd/html/fishing-tygodnik/54/index.html on line 258